Perfumy podobnie jak garderobę i makijaż warto dobierać nie tylko do nastroju, ale również do otaczającej aury. Lato to czas, kiedy ciężkie kompozycje perfum i wód perfumowanych bogate w orientalne olejki, kadzidła, skórę czy szlachetne drewna – idą w odstawkę na rzecz wód kolońskich i toaletowych. Prym wiodą kompozycje lekkie, świeże, imitujące czystość i orzeźwienie.
W czasie wakacyjnych upałów wiele osób poszukuje strefy cienia i ochłodzenia w postaci morskiej bryzy, chłodniejszego powiewu odczuwalnego na motorówce nad jeziorem czy kojącej kąpieli w basenie. Dlatego zapachy z rodziny wodnych, morskich, ozonowych, świeżych a nawet „mokrych” pojawiają się bardzo często wśród wyborów mężczyzn. Najczęściej za takie odczucia w perfumach odpowiadają molekuły naśladujące słoną bryzę albo imitujące chłodzące owoce i warzywa, jak np. calone, czyli molekuła przypominająca aromat świeżego arbuza. Chłodzenie zapewnia też zielony ogórek, lotos, lilia wodna. A także aromat deszczu czy powietrza tuż po burzy, przesyconego ozonem.
Pachnącą klimatyzację, która chłodzi osobę noszącą perfumy, jak i jego otoczenie zapewniają też przyprawy i nuty zieleni, czyli zapachy z rodziny aromatyczno-zielonych. W czołówce zapewniania wrażenia świeżości i powiewu chłodu, znajdują się: mięta, bazylia, rozmaryn, lawenda, a także orientalny kardamon czy gałka muszkatołowa. Te liście i ziarna są tak nasycone olejkami eterycznymi, że w pachnących kompozycjach pozostają wyczuwalne znacznie dłużej niż inne akordy.
Genialny efekt jak po zjedzeniu sorbetu lub wypiciu zmrożonej granity czy tonic espresso, zapewniają nuty hesperydowe. Do najważniejszych należą: cytryna, limonka, pomarańcza, grejpfrut, bergamotka. Ich aromat przywodzi na myśl świeżość, jak tuż po wyjściu spod chłodnego prysznica. Natomiast najczęściej, oprócz wód kolońskich, stanowią one początek większości zapachów i są wyczuwalne w nucie głowy. Ich aromat jest niestety dość ulotny.